Zdrowiej z rodzinką Memo!

Ząbki i ząbeczki

| 0 Komentarzy

Julianna, moja przecudna córka. Klasyczne dziecko XXI wieku – dosięgnie ją każda choroba, a zęby miała dziurawe zanim jeszcze zdążyły do końca wyrosnąć. I w związku z tym właśnie, byłyśmy dziś u stomatologa, który musiał nieco naprawić mleczne kiełki mojego dziecka.

Lekarz opowiadał nam o nowej metodzie, którą zresztą zastosował u Julki, polegającej na oczyszczeniu zęba ozonem. Jest to gaz o charakterystycznej woni, która wyczuwalna jest dla nas chwilę przed i zaraz po burzy, a także jasno niebieskim kolorze. Ma działanie bakteriobójcze i wirusobójcze, dlatego od dawna wykorzystywany jest w medycynie. Jednak w stomatologii to absolutna nowość. Zapytacie, dlaczego?MC900389908 Jeszcze niedawno zastosowanie ozonu przez dentystów nie było możliwe, zważywszy na to, że działa drażniąco na śluzówki i niszczy wszystkie bakterie, łącznie z tymi, które są nam potrzebne do życia. Ale, ale! Stworzono urządzenie, za pomocą którego podaje się ozon bezpośrednio na ząb i dzięki specjalnemu kapturkowi, nie dostaje się on poza wybrane przez nas miejsce. W efekcie powoduje zupełne wyleczenie niewielkich ubytków i działa wspomagająco przy leczeniu głębszych stadiów próchnicy.

Po oczyszczeniu zęba nasz Pan stomatolog założył na ząb Julki specjalny silikonowy kapturek i wyjaśnił, że musi być on idealnie dopasowany, ponieważ inaczej ozon się wydostanie, a to może spowodować uszkodzenie błon śluzowych jamy ustnej. Potem przez 30 sekund podawał ozon do zęba i gotowe! Mała była zachwycona, dostała naklejkę dzielnego pacjenta i stwierdziła, że od teraz może chodzić do dentysty codziennie.

Ciekawe, kiedy wszystkie gabinety będą korzystały z tej metody. 🙂

Buziaki,
Baśka

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.